Wszystko jest w głowie

Wszystko jest w głowie

Wszystko jest w głowie

Może swoje milczenie powinnam przemilczeć, ale myślę, że należy się Wam kilka słów wyjaśnienia. No bo niby nie czas na wiosenne depresje, w końcu lato w pełni i nawet na brak słońca i niedobór witaminy D nie bardzo można narzekać.

Ani małe dzieci nie kwilą mi po nocach. Nikt nie choruje (odpukać w niemalowane),  rekrutacja do szkół średnich zakończona – będę znowu chodziła do swojego liceum :) Nawet w przypływie nostalgii i sentymentów, znalazłam czerwoną licealną tarczę z dziurkami po agrafce, bo przecież przyszywana to był obciach :) I zdjęcia ze studniówki i legitymację szkolną. I niech mi ktoś powie, że przechowywanie takich rzeczy nie ma znaczenia i trzeba pozbywać się zbytecznego balastu.

Nawet na sprzęt nie ma co narzekać, mimo niefortunnego zalania przeze mnie laptopa herbatą, przez co wymagał interwencji chirurgicznej i wymiany klawiatury ( nawet nie wiedziałam, że w laptopie można wymienić klawiaturę). Herbata na szczęście była gorzka, więc nie zakleiłam wnętrzności cukrem, ale cztery klawisze odmówiły posłuszeństwa i to w dodatku z takimi literkami, które były mi niezbędne do logowania. Uff. Ale i tak uważam, że nie ma obiektywnych okoliczności, które usprawiedliwiałyby moja nieobecność tutaj.
Cóż. I tak wszystko jest w naszych głowach i chwile zwątpienia, wahania, rozdarcia i wątpliwości potrafią zablokować jakąś aktywność i trzeba najpierw je zrozumieć, zaakceptować, żeby odpuściły i uwolniły zablokowaną energię. Ot takie tam małe demony. U mnie położyły łapę na blogu i wypuszczaniu w świat swoich wytworów. Dały się trochę oszukać wpisami na fejsbuku, one przecież ze swojej natury nie są społecznościowe.

Zamiast relacjonować, co się działo, gdy się było gdzie indziej niż tu, wymienię tylko w kolejności przypadkowej (?) co się robiło, rzecz jasna jeśli chodzi o zagadnienia, których dotyczy to miejsce. A mianowicie: szydełkowało, malowało, rozpakowywało palety włóczek, przygotowywało do Etnomanii, która już 19 lipca w skansenie w Wygiełzowie, czytało literaturę rozwojową (bo przecież o rozmowach z duszą ostatnio Wam pisałam), odświeżyło wygląd strony sklepu, szukało nowego szablonu, zgłębiało tajniki WordPressa, który jest studnią bez dna, oprócz tego myślało, myślało, myślało… na przykład na temat tego co zamieścić w reaktywowanym newsletterze do Was. Ponad 300 kobiet to już spora grupa. A dokładnie tyle ilu licealistów w pierwszej klasie u Młodszego Syna :) Na szczęście najlepiej mi się myśli podczas szydełkowania.
I tak szydełkując udało mi się jakiś czas temu zrobić coś dla siebie. Wiecie jak to jest, szewc bez butów chodzi. Ale na letnie specjalne okazje, kiedy wieczorem, albo w klimatyzowanych pomieszczeniach, dobrze jest okryć gołe ramiona czymś przyjemnym, idealnie sprawdza się chusta z bawełny z wiskozą. W tej srebrnej się zakochałam :)

srebro

9lipca4

9lipca1

Podobno mowa jest srebrem a milczenie złotem. Wolę srebro…

Pozdrawiam srebrzyście i owocowo :)

Sylwia

Zobacz również

  • HappyAlimak

    Sylwio, co za “przypadek(?)”;) bo od wczoraj myślami jestem blisko Ciebie, zastanawiając się co się tam wydarza w Twoim świecie, że się tutaj nic nie odzywasz, i wiesz? Poczułam pewnego rodzaju ulgę, że wpisałaś post:) i ucieszyłam się bardzo, że mogłam sobie Ciebie poczytać:)
    Pozdrawiam cieplutko i wszystkiego dobrego, pozytywnego i uśmiechniętego życzę:)
    Ps wygląd sklepowej strony świeży, taki wręcz rześki:) podoba mi się:)

    • http://galeryjkazamiastem.pl Sylwia

      Kamilo :) To pewnie Twoje myślenie wezwało mnie :) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      • HappyAlimak

        Całkiem możliwe :)

  • Joanna

    O, jak dobrze trafiłam. Chodzi mi po głowie “włóczkowy” projekt, no więc
    pomyślałam o Tobie i taki fajny post znalazłam… Wszystko ma swój
    czas i miejsce!

    • http://galeryjkazamiastem.pl Sylwia

      Witaj Joanno :) Dokładnie tak. I tak fajnie się przeplatają myśli, spotkania, pomysły. Pozdrawiam