Chwasty prosto z ogrodu

Chwasty prosto z ogrodu

Chwasty prosto z ogrodu

Ten post, jak na mnie będzie długaśny. Garść nietypowych inspiracji dla każdego a na końcu niespodzianka.

Z czym się Wam kojarzy majówka? Moje pierwsze skojarzenie jest historyczne. Nie, nie to o czym myślę, że myślicie :)

W połowie podstawówki miałam krótki jedno sezonowy epizod regularnego chodzenia na nabożeństwa majowe. Powodem był pewien ministrant. Dzisiaj nawet nie pamiętam jak wyglądał. Takie tam dziewczyńskie zakochanie, wzdychanie i marzenie, wszak wiosna sprzyja porywom serca. Ale od tego czasu zapach kadzidła też mi się kojarzy z majówkami :)
W czasach mojej pracy na etacie zaczynało się powszechne planowanie urlopu tak, żeby z trzech dni zrobić np. 10. Poza tym pierwsza majówka to masowe przemieszczanie się, grillowanie i koszenie. I  wysyp rowerzystów i motocyklistów.
Dzisiaj wraz z wiosną mam potrzebę zrobienie czegoś innego, nowego, a przynajmniej zgłębienia jakiejś tajemnicy.

jablon

Czasem nowe jest bardzo stare, powiedziałabym pradawne. Bo w nocy z 30 kwietnia na 1 maja przez wieki obchodzono Beltane, jedno z najważniejszych celtyckich świąt.  Odmierzało ono połowę roku i początek lata. Najpierw wygaszano ognie, zapadała ciemność, do głosu dochodziły duchy ciemności i zła. W zależności od rejonu Europy przy pomocy różnych obrzędów przepędzano zło. 1 maja na nowo rozpalano ogień, który  miał moc oczyszczającą z wszelkiego zła, uważano, że chroni przed czarami i jest panaceum na wszelkie choroby. Tańczono, skakano przez ogniska, żeby zapewnić sobie pomyślność. Zbierano popiół, który stawał się cennym talizmanem. Czyżby tradycja grillowania miała swoje korzenie w celtyckim święcie?

Jak to jednak bywa w historii wierzeń europejskich, wraz z chrześcijaństwem wszystko co pogańskie tępiono a w miejscu pradawnych obyczajów ulokowano święto chrześcijańskie. Wykorzystano do tego św. Walpurgię, angielskią zakonnicę z Devonshire, która pomagała św. Bonifacemu w nawracaniu Niemiec na chrześcijaństwo i zginęła w 779 r. Dzień 1 maja, w którym została wyniesiona na ołtarze, ustanowiono jej świętem. Dziwnym trafem jednak Noc Walpurgii mniej kojarzy się z powitaniem wiosny a bardziej z sabatem czarownic, bo według legend właśnie wtedy na górze Brocken odbywał się największy sabat czarownic. Taki tam chichot losu.

No i oczywiście ten, znany wszystkim motyw muzyczny z opery Wagnera, budzący gwiezdne skojarzenia :)

Ale miało być o poszukiwaniu czegoś nowego.

Tym, którzy nie wyjeżdżają proponuję poszukać inspiracji w naturze. Tym razem kulinarnych. I oczywiście dziko – wiosennych. O różnościach,  które można zrobić z mniszka lekarskiego nie będę się wymądrzała. Pyszny syrop znajdziecie na blogu HappyAlimak  a sałatkę z młodziutkich listków wśród innych wspaniałych Mamucich Przysmaków.

Ja proponuję dwa eksperymenty dla odważnych: zupę z podagrycznika herbatkę oczyszczającą.

lyzka

Zupa z podagrycznika, czyli zupa z niczego

Podagrycznik to taki chwast, który przywleczony z jakąś sadzonką rozpanoszył się w naszym ogrodzie. Kto ma ogród albo działkę pewnie zna. Kto nie ma, może poszukać. Myślę, że znajomi bardzo chętnie przystają na pomysł wspólnego pielenia grządek. :)

Rzeczony podagrycznik byłby pewnie dla mnie tylko utrapieniem, gdybym nie wpadła na Dziką Kuchnię i przepisy Łukasza Łuczaja. I okazało się, że jednak nawet z podagrycznika może być jakiś pożytek. W dodatku całkiem smaczny.

Prawie jak z akceptowaniem naszych wad. Skoro nie można się ich pozbyć, można zaakceptować, a czasem nawet polubić.

Składniki:

kilka garści podagrycznika, 1 łyżka masła, 1 łyżka mąki, cebula, ok. 2 litry bulionu, ziemniak albo dwa, 1 łyżka octu, 1 łyżka śmietany, sól, pieprz do smaku

Ziele siekamy (posiekane gałązki odkładamy – będą naszą chrupiąca posypką), rozdrabniamy w blenderze.

Na maśle szklimy posiekaną cebulę, dodajemy mąkę – robimy jasną zasmażkę. Dodajemy podagrycznik, mieszamy, zalewamy bulionem, zagotowujemy. Dodajemy posiekanego w kosteczkę ziemniaka. Gotujemy do miękkości. Dodajemy ocet, śmietanę, sól i pieprz do smaku.

Na talerzu posypujemy posiekanymi gałązkami. I już :)

zupa

Herbatka oczyszczająca

Na wiosnę większość moich znajomych była, jest lub będzie na diecie oczyszczającej. Oprócz restrykcyjnych przepisów, można się wesprzeć tym, co rośnie sobie dziko. Czasem wystarczy schylić się i zebrać składniki pod nogami – rzecz jasna nie w centrum miasta.

Mniszek, pokrzywa, krwawnik – świeże, młode listki i stokrotki. Myjemy delikatnie, osuszamy w ściereczce, trochę rozdrabniamy, zalewamy wrzątkiem w proporcjach mniej więcej na łyżkę ziół filiżanka wrzątku. Parzy się 10 minut, pije rano i wieczorem przez 6 tygodni. Ja lubię bardzo, bardzo gorącą, dlatego dokładnie przykrywam, gdy się parzy. A jeśli zrobicie to w szklanym dzbanku, dodatkowo możecie cieszyć się pięknym widokiem.

herbatka

A na koniec niespodzianka dla aktywnie dziergających – cały maj będzie naszym świętem. Zaglądajcie do sklepu już w piątek. Będzie się działo!

Łapcie kolory, słońce i inspiracje.

Pozdrawiam

Sylwia

Zobacz również

  • https://www.facebook.com/matuszkaijaguszka Joaśka

    To ja już czekam na piątek 😀 😀 😀

  • HappyAlimak

    Witaj Sylwio!:) Jak fajnie, że się odezwałaś, i to jeszcze z tak wiosennym tematem:)
    Tak, wielu ludzi myśli teraz o oczyszczaniu, i u jednych pozostanie tylko na myśleniu;)) a inni zgodnie ze swymi słowami będą czynić, tak to już bywa z ludziami;))) A wiesz, że wczoraj nawet zaczęłam pisać posta na ten temat, ale jakoś mi się nie chciał zgrabnie napisać, widać nie miał takiej potrzeby by zaistnieć:)
    Uwielbiam herbatkę z pokrzywy!!!:) Mniszka jadałam na surowo, stokrotki do sałatek;)
    A próbowałaś już syropu z “mleczaka”?:)
    Ja właśnie zamówiłam ksylitol i …najpierw sprawdzę ile mi z poprzedniego roku pozostało słoiczków i dopiero zastanowię się ile porcji rzeczywiście mi potrzeba. Ale minimum jedna porcję to koniecznie wykonam, bo tyle cudnych mleczaków mam na ogrodzie!!! Że aż się proszą, by zrobić coś z nimi – chyba chcą zobaczyć jak zima wygląda:)))
    Życzę zdrowego smacznego!:)
    ..i posyłam radosne uśmiechy pełne wiosennych zapachów:))))

    Wszystkiego Dobrego!!

    Ps ..i wiem skąd masz tą cudną żółtą pozytywną “łyżkę”:))) od takiej cudnej pozytywnej Istotki, prawda?:)

    • HappyAlimak

      ..zatem dzisiaj ta magiczna noc!!:) Palimy ognisko!!!!

      W mojej okolicy majówka kojarzy się właśnie z wyjazdem warczących kosiarek w ogrody;) ..i tak sobie kiedyś pomyślałam, że jednak dawniej było przyjemniej kosić trawę tradycyjną kosą…w spokoju, można rzec nawet relaksie:) i nie wącha się spalin, nie przeszkadza sąsiadom…więc w ubiegłym roku drugi kraniuszek ogrodu kosimy kosą! :) Ja również się tego nauczyłam!:) to bardzo zdrowe zajęcie, całkiem inne partie mięśni się pobudza, a przy tym jaka satysfakcja!!:) Polecam, bo to świetna gimnastyka:)

      • http://galeryjkazamiastem.pl Sylwia

        Świetny pomysł. Ja preferuję inne spojrzenie na trawnik i dostrzeganie w nim łąki… wtedy wystarczy dwa razy w roku wykosić…. kosą rzecz jasna (niestety spalinową) :)

    • http://galeryjkazamiastem.pl Sylwia

      Syrop mam zamiar zrobić tej wiosny. Kiedyś próbowałam eksperymentów, ale wszystko mi się zcukrzyło. Pora na kolejną próbę :) A łyżka oczywiście od Misiury <3
      Pozdrawiam wiosennie

  • http://na-moim-zapiecku.blogspot.com Ania z Zapiecka

    Moja majówka u rodziców dopiero przede mną :))) Będzie się działo, tym bardziej, że właśnie zaopatrzyłam się u Ciebie – będzie torba na lato i coś jeszcze, delikatniejszego :)) Pozdrawiam serdecznie :)